Jeszcze na początku zimy 1944/45 mało kto się spodziewał, że będzie ona ostatnią dla wicyniaków w rodzinnej wiosce. Na przedwiośniu 1945 ludzie z niedowierzaniem zaczęli sobie powtarzać, że trzeba zgłaszać się do PUR ( Polski Urząd Repatriacyjny) w Złoczowie w celu wyrobienia dokumentów na wyjazd na Zachód. Powszechnie uważano, że sprawa jest tymczasowa i na pewno, jak się wszystko unormuje, powrócimy na swoje.
Pociągi na Zachód odchodziły ze Złoczowa oddalonego o 22 km. Tylko u nielicznych zachowały się konie, ogłoszono więc, że za opłatą przetransportują wicyniaków na stację kolejową Ukraińcy z pobliskich wsi. Akcja ta trwała do końca maja. Wicyń opuszczono w trzech rzutach (...). 21 maja podstawiono wreszcie węglarki i ruszyliśmy na Zachód przez Lwów, Przemyśl, , Kraków i Katowice. Podróż trwała do 12.czerwca, a obfitowała we wcale nieoczekiwane zdarzenia. Przez tak długą jazdę brakowało paszy dla zwierząt. Z zatrzymanego pociągu wysypywały się grupy mężczyzn z kosami i kobiet z płachtami, by kosić co bliższe (...).
Z „załatwionych odmownie” wicyniaków w kwietniu 1946 r. sformowano w Strzelcach Opolskich nowy transport repatriacyjny i na samą Wielkanoc dowieziono do Rzepina (wtedy Rypina). Trzeba było znaleźć sobie gospodarstwo do zasiedlenia. Zastane poniemieckie maszyny rolnicze onieśmielały nowych właścicieli, którzy niekiedy musieli się zastanawiać, do czego one służą (...). Pozwolenie na kolejną repatriację, tzw. uzupełniającą, rząd polski uzyskał od ZSRR dopiero w 1957 r. i tylko dla tych rodzin, które mogły wykazać się zaproszeniem z Polski i z równoczesną gwarancją zapewnienia repatriowanym utrzymania w kraju.
Teraz, po 60 latach od repatriacji, niemożliwe jest uchwycenie wszystkiego, co się łączyło z tym wydarzeniem. Pokolenie najstarszych repatriantów już osiedliło się „w domu Boga”. Spośród żyjących pewna część nie chce wracać pamięcią do wicyńskich korzeni. Urodzeni w miejscach osiedleń rodziców, słusznie uważają je za swoje małe ojczyzny. Znaczna jednak część drugiego i trzeciego pokolenia wicyniaków interesuje się tą niezwykłą wsią, która wydała na świat ich przodków. Przedstawiciele tych młodych ludzi dali wyraz swego przywiązania do historycznego Wicynia podczas „Zjazdu Rodzinnego – 2005 w Kudowie – Zdroju”.